Znalezione zdjęcia dla 31. 12 :):
Brak.
Znalezione filmy dla 31. 12 :):
Brak.
Konwersacja nie boli
Gdyby nie widok rozbitego szkła, wieczór zakończyłby się podobnie, jak poprzednie.
- Przepraszam, jestem okropna. – wymamrotała nastoletnia niezdara.
Tymczasem, ówczesny opiekun podszedł do niej i przytulił do twarzy niezrównoważoną dłoń dziewczyny. Po raz pierwszy odwaga pozwoliła na głębokie spojrzenia, prosto w kolorowe źrenice. Odczytywali na przemian zrozumiałe sygnały. Nie wiedzieć czemu młodziutka, nieco się speszyła, mimo magicznej chwili.
- Teraz, to ja przepraszam. – wyrecytował nauczyciel
Historyczny moment był bliziutko, ale dalej niż każdy zdołałby przypuszczać.
Tego dnia już nie rozmawiali.
Marta bała się odezwać, jej starszy kompan, miał pewne obawy, co do tego, czego mógłby się od niej dowiedzieć.
Podchody dwudziestego pierwszego wieku. Była to zabawa raczej pozbawiona strzałek, no ewentualnie można wspomnieć o jednej, ale króciutkiej, mało widocznej, lecz takiej, która nie dawała spokoju.
Fotel w salonie raził niestosownym widokiem. Materiał w bordowe kropeczki eksponował zawód wyodrębnionej pustki.
Późny wieczór jednak, okazał się najlepszą porą do wszelkich wyjaśnień.
Tym razem rozmowa nie przebiegała w sypialni Marty, ale w kuchni, maleńkiej i przytulnej.
Dyrektor przyłapał ówczesną podopieczną na wlewaniu zsiadłego mleka do kubka z pękniętym uchem. Usiadł bezszelestnie na drewniany taborecik i patrzył na światło w lodówce, które pozwoliło dostrzec, również cień nastolatki.
- Nie możesz spać? – zagaił mężczyzna.
- Właśnie się wybieram.
- Jeżeli męczy Cię to samo, co mnie, to nie zaśniesz, dopóki nie zamienimy kilku słów.
Przygotowała krzesełko do długotrwałego przesiadywania, po czym spojrzała oczekującym wzrokiem.
- Proszę, niech pan zaczyna. Chętnie posłucham, dlaczego pan nie śpi.
- Bo widzisz, powinnaś się stąd wyprowadzić…
Zero reakcji.
- Ja chyba przekraczam barierę naszych dotychczasowych relacji. Nie widzę już w tobie tylko uczennicy. Zrozumiem, gdy teraz mnie wyśmiejesz…
- Dlaczego miałabym to robić? Na razie nie rozumiem, co ma pan na myśli.
- Twoja dojrzałość mną wstrząsnęła. Uwielbiam nasze rozmowy, lubię patrzeć, Gdy próbujesz rozszyfrować zadania domowe. Nie rozumiesz?
Zakochałem się w tobie. Ja, przestarzały nauczyciel w młodziutkiej uczennicy.
Ponownie brak zareagowania.
- Powiedz coś, możesz na mnie nawrzeszczeć, tylko się odezwij.
- Nie chcę wrzeszczeć, chciałabym szeptać…Pan także wzbudza we mnie podobne emocje, Może to zabrzmi absurdalnie, ale ja również…No wie pan…
- To co teraz zrobimy? Nie możemy…
- A mamy się dusić w świadomości, że obojgu zależy, ale nic z tym nie da rady zrobić?
- Nie chcę tego, aczkolwiek ludzie nas zniszczą, wiesz o tym.
- Ludzie, ludzie…Co mnie oni obchodzą?
- Ja poradziłbym sobie z zawiścią. Ty też?
Nie odpowiedziała, spojrzała tylko głęboko w oczy. Wstała i pognała w stronę swojego pokoju. Zmieszany ekscentrycznym dialogiem mężczyzna, ruszył za nią.
- Poczekaj.. – wrzasnął słodkim szeptem.
- Tak… - odparła Marta.
- Mówiłem prawdę, kocham cię. Jestem gotowy na wszelkie tego konsekwencje, tylko powiedz, czy ty również.
Zamiast zareagować werbalnie, postanowiła dyskretnie zasmakować dorosłych warg, swojego pedagoga. On zaangażował się bez wahania. Oboje przymknęli oczy. Posiwiałe włosy były rozgniatane przez koniuszki palców młodej dziewczyny, mężczyzna napawał się aksamitnym muśnięciem lnianej delikatności. Zdecydowane ręce lądowały pod skrawek nocnej koszuli, i już dostawiały się do wypukłych, kobiecych poduszek, gdy nastolatka przerwała nocną czułość, archiwalnym półgłosem:
- Kocham Pana, ale jeszcze nie teraz…
Ustąpił. Pokiwał twierdząco głową i wybronił dłonie od zbędnych piersiowych spekulacji.
- Mów do mnie po imieniu, przynajmniej, gdy jesteśmy sami…
Odwdzięczyła się serdecznym uśmiechem, po czym jeszcze raz sprawdziła temperaturę męskich ust.
Korytarz został zupełnie osamotniony, Odeszli, uskrzydleni i szczęśliwi, z tym, że każde w stronę własnych drzwi.
Tymczasem dom państwa Złocieńców obserwował tamtejszą monotonię, myśli i czynów.
Kineskop roztrzaskanego telewizora, wdał się w romans z pokojowym dywanem, zakurzony żyrandol, stracił sens istnienia, gazety porozrzucane dookoła ukazywały, ówczesną prawdę o polskim rządzie, nie obyło się także bez butelek, pustych, porzuconych i co najistotniejsze śmierdzących. A na drugim planie oni, bezinteresowni, zmęczeni. Kobieta i mężczyzna. Ona pokrzywdzona przez pana na literę „l”, męska część obrazka sama została nieudolnym kowalem swojego losu. Słychać tylko pobrzękiwanie muchy i mroczną ciszę, mroczną, bo niecodzienną….Spali, oboje na porozdzieranej sofie, kupionej na wyprzedaży sprzed dwudziestu ośmiu lat.
Tagi:
31. 12 :)
22.08.2011 o godz. 23:50
komentuj (0)


