Znalezione zdjęcia dla 22.8 część opowiadania:
Brak.
Znalezione filmy dla 22.8 część opowiadania:
Brak.
Debiut Dłuższej Konwersacji
- Kto nie chce kiedy może, ten nie będzie mógł, gdy będzie chciał. Miejmy nadzieję, ze twój ojciec zdoła zauważyć swój paradoks w odpowiedniej porze. – wyrecytował jednym tchem dyrektor.
- Obawiam się, że te czasy minęły.. – zrezygnowanym tonem odrzekła Marta
- Nie możesz być tego w stu procentach pewna. – zasugerował mężczyzna.
- Owszem mogę, pan go nie zna. On szuka okazji, by zabić, ewentualnie upokorzyć. Nienawidzę facetów. – odważyła się na tego typu wyznanie dziewczyna.. Spojrzenie spode łba w wykonaniu gospodarza niemalże stłamsiło Martę.
- No. .nie wszystkich rzecz jasna… - próbowała sprytnie wybrnąć, nastolatka.
Dalsza konwersacja miała na celu uzmysłowić panience, że istnieje mnóstwo problemów, ale każdy, nawet ten najbardziej absurdalny, można rozwiązać. O ile w porę się go zauważy. W mniemaniu dyrektora na metamorfozę Bóg daje wiele czasu, aczkolwiek niestety limit, z czasem się ogranicza. Dotyczy to zwłaszcza alkoholików, ale oczywiście nie tylko ich.
Mnóstwo razy podczas tego wieczoru wzniesiono w górę przepełniony imbryczek. Wypowiadanych słów było niewątpliwie bardzo dużo. Kiedy to, rozmowa skręciła w nieco inne zakamarki, Marta włączyła się w dialog z większą ochotą. Wcześniej to dyrektor prowadził monolog, na który uczennica czasem coś odburknęła z maleńką irytacją.
Otóż tematyka rozmowy w odległym czasie przypominała, rodzaj luźnej, przyjacielskiej pogawędki Ulubione filmy, najpiękniejsze książki, melodyjne piosenki…
- Nie, nie pałam dogłębnym uczuciem do radiowych gwiazd. Z pozoru nie słucham żadnych wybitnych stacji. Satysfakcjonują mnie dwie białe słuchawki, owalny przedmiocik niewielkich rozmiarów i tyle.. – stwierdziła licealistka.
- A jakie utwory zadowalają cię równie dobrze? – zapytał rozmówca.
- Zdziwi się pan. Gustuję w ekscentrycznym rodzaju muzyki, jak a swój wiek. Zawsze zachwycał mnie Grechuta, ale Turnau także należy do moich ulubionych artystów.
- To niemożliwe. Mam mnóstwo płyt tych wybitnych kompozytorów. – zachwycił się dyrektor.
- Jeżeli powiedziałby pan teraz, że na pańskich półkach goszczą powieści dla nastolatek, to naprawdę troszkę bym się zdziwiła.
- Cóż, zawiodę cię tym razem. Gustuję w poezji, powieści są napisane wprost, przynajmniej większość. Wiersze dają nam możliwość rozpatrzenia poszczególnych problemów, na różne sposoby. – odpowiedział pedagog.
Ścienny zegar proponował zakończyć dzisiejszą porcję trwania na jawie. Oczy rozmówców dorównywały wielkością ziarenkom pieprzu, natomiast tematów na całą noc nie brakowało.
Tak, czy owak przychylili się do pewnego rodzaju aluzji ze strony tykających wskazówek i zagościli w swoich pokojach, z nadzieją, że ranek nie będzie przypominał obozowej męczarni.
Nie mogła spać. Poduszka tęskniła za widokiem przymkniętych powiek, natomiast dziewczyna nie spełniła oczekiwań nocnej przyjaciółki. Marta obserwowała drewniany stolik, chyba powstrzymywała go od bezsensownej ucieczki. Kiedy była pewna, że piękny mebel zostanie przy niej, wzrok skierowała nieco wyżej. Otóż swoje obawy skierowała ku sufitowi, który niewątpliwie miał możliwość gwałtownie pocałować pobladłą twarz nastolatki. W późniejszym czasie szukała złotego księżyca, niestety, romansował z wianuszkiem licznych chmur. Gwiazdy również pozostały tej nocy niezauważalne. Trudno.
Marta zasnęła wkrótce, zapominając o wszelkich niebezpieczeństwach.. Przecież nawet nie miałaby okazji się z nimi spotkać, oczywiście teoretycznie.
- Kto nie chce kiedy może, ten nie będzie mógł, gdy będzie chciał. Miejmy nadzieję, ze twój ojciec zdoła zauważyć swój paradoks w odpowiedniej porze. – wyrecytował jednym tchem dyrektor.
- Obawiam się, że te czasy minęły.. – zrezygnowanym tonem odrzekła Marta
- Nie możesz być tego w stu procentach pewna. – zasugerował mężczyzna.
- Owszem mogę, pan go nie zna. On szuka okazji, by zabić, ewentualnie upokorzyć. Nienawidzę facetów. – odważyła się na tego typu wyznanie dziewczyna.. Spojrzenie spode łba w wykonaniu gospodarza niemalże stłamsiło Martę.
- No. .nie wszystkich rzecz jasna… - próbowała sprytnie wybrnąć, nastolatka.
Dalsza konwersacja miała na celu uzmysłowić panience, że istnieje mnóstwo problemów, ale każdy, nawet ten najbardziej absurdalny, można rozwiązać. O ile w porę się go zauważy. W mniemaniu dyrektora na metamorfozę Bóg daje wiele czasu, aczkolwiek niestety limit, z czasem się ogranicza. Dotyczy to zwłaszcza alkoholików, ale oczywiście nie tylko ich.
Mnóstwo razy podczas tego wieczoru wzniesiono w górę przepełniony imbryczek. Wypowiadanych słów było niewątpliwie bardzo dużo. Kiedy to, rozmowa skręciła w nieco inne zakamarki, Marta włączyła się w dialog z większą ochotą. Wcześniej to dyrektor prowadził monolog, na który uczennica czasem coś odburknęła z maleńką irytacją.
Otóż tematyka rozmowy w odległym czasie przypominała, rodzaj luźnej, przyjacielskiej pogawędki Ulubione filmy, najpiękniejsze książki, melodyjne piosenki…
- Nie, nie pałam dogłębnym uczuciem do radiowych gwiazd. Z pozoru nie słucham żadnych wybitnych stacji. Satysfakcjonują mnie dwie białe słuchawki, owalny przedmiocik niewielkich rozmiarów i tyle.. – stwierdziła licealistka.
- A jakie utwory zadowalają cię równie dobrze? – zapytał rozmówca.
- Zdziwi się pan. Gustuję w ekscentrycznym rodzaju muzyki, jak a swój wiek. Zawsze zachwycał mnie Grechuta, ale Turnau także należy do moich ulubionych artystów.
- To niemożliwe. Mam mnóstwo płyt tych wybitnych kompozytorów. – zachwycił się dyrektor.
- Jeżeli powiedziałby pan teraz, że na pańskich półkach goszczą powieści dla nastolatek, to naprawdę troszkę bym się zdziwiła.
- Cóż, zawiodę cię tym razem. Gustuję w poezji, powieści są napisane wprost, przynajmniej większość. Wiersze dają nam możliwość rozpatrzenia poszczególnych problemów, na różne sposoby. – odpowiedział pedagog.
Ścienny zegar proponował zakończyć dzisiejszą porcję trwania na jawie. Oczy rozmówców dorównywały wielkością ziarenkom pieprzu, natomiast tematów na całą noc nie brakowało.
Tak, czy owak przychylili się do pewnego rodzaju aluzji ze strony tykających wskazówek i zagościli w swoich pokojach, z nadzieją, że ranek nie będzie przypominał obozowej męczarni.
Nie mogła spać. Poduszka tęskniła za widokiem przymkniętych powiek, natomiast dziewczyna nie spełniła oczekiwań nocnej przyjaciółki. Marta obserwowała drewniany stolik, chyba powstrzymywała go od bezsensownej ucieczki. Kiedy była pewna, że piękny mebel zostanie przy niej, wzrok skierowała nieco wyżej. Otóż swoje obawy skierowała ku sufitowi, który niewątpliwie miał możliwość gwałtownie pocałować pobladłą twarz nastolatki. W późniejszym czasie szukała złotego księżyca, niestety, romansował z wianuszkiem licznych chmur. Gwiazdy również pozostały tej nocy niezauważalne. Trudno.
Marta zasnęła wkrótce, zapominając o wszelkich niebezpieczeństwach.. Przecież nawet nie miałaby okazji się z nimi spotkać, oczywiście teoretycznie.
Tagi:
22.8 część opowiadania
10.08.2011 o godz. 04:09
komentuj (0)


